BLOG DLA LEKARZY

Efektywna komunikacja oraz umiejętność radzenia sobie z różnymi typami pacjentów to podstawa sukcesu w przypadku wielu lekarzy prowadzących swoje gabinety. Czy są uniwersalne sposoby na radzenie sobie z „trudnymi” pacjentami? Jak rozpoznać konkretny typ pacjenta, jakimi cechami się odznacza i czego można się po nim spodziewać?

Każdy lekarz ma na co dzień do czynienia z wieloma pacjentami i z pewnością sam byłby w stanie podzielić ich na typy charakterologiczne: z tymi lepiej się współpracuje, tamci ściśle przestrzegają jego wskazań, inni nieco mniej, a tamci lubią sobie „pogadać” i nieco się zaprzyjaźnić, a jeszcze inni nieco przerysowują i wyolbrzymiają swoje objawy lub wymagają więcej opieki i ciągłej uwagi. Psychologowie, badając szerokie grupy, nazwali te typy pacjentów i przypisali im konkretne cechy. Warto się z nimi zapoznać, aby wiedzieć, kim okaże się kolejny pacjent umawiający się na wizytę. Warto wiedzieć, czego można się po nim spodziewać i jak sobie z nim radzić.

Pacjenci w typie sowy – to pacjenci dobrze wyedukowani, zwykle już sami dobrze wiedzą, co im dolega. Lekarza traktują jako źródło szczegółowej i bardzo zaawansowanej wiedzy, nisko cenią tych specjalistów, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na ich pytania. Chcą zdobyć pełną wiedzę na temat schorzeń, dlatego stawiają na lekarzy o wysokich kompetencjach, z wieloma specjalizacjami, ważne są dla nich stopnie naukowe. Mają bardzo wysokie oczekiwania wobec lekarza, zwykle wybierają prywatną opiekę medyczną.

Zupełnym przeciwieństwem są pacjenci w typie zająca, którzy unikają rozmów i opowiadania o sobie, udzielają zdawkowych odpowiedzi na pytania o ich stan zdrowia. Trudno u takich osób o postawienie diagnozy, tym bardziej, że sami zwykle przejawiają cechy hipochondrii i swoje schorzenia widzą w czarnych kolorach. Od lekarza oczekują pocieszenia i rozwiania wątpliwości, dlatego takim pacjentom warto poświęcić czas na dokładne objaśnienie specyfiki choroby.

Z kolei dla pacjentów w typie pieska najważniejsze jest budowanie relacji i przyjazna atmosfera, przy czym zwykle dążą do pogłębiania prywatnych kontaktów, lubią mówić o sobie, ale także dopytują o prywatne życie lekarza. Często pojawiają się na wizytach, aby „sobie pogadać”, niekoniecznie z realnym problemem. Zwykle tacy pacjenci są absorbujący, wymagają poświęcania im czasu, jednak mile traktowani chętnie polecają placówkę innym osobom. Relacje z nimi nie są kłopotliwe, jednak lubią nadużywać swoich kontaktów z lekarzem.

Pacjenci w typie pawi oczekują specjalnego traktowania, komplementów i docenienia, jednak nie za wiedzę, ale np. za wygląd. Dążą do bycia pupilkami lekarzy, wymagają przywilejów i dodatkowej pomocy. Chętnie testują nowe leki, innowacyjne terapie, uwielbiają prezenty od firm farmaceutycznych.

Pewną trudność mogą sprawić pacjenci w typie lwa. Dążą do podporządkowania sobie lekarza, traktując go jako dostawcę usług, a nie jako partnera w rozmowie. Bywają apodyktyczni, narzucają swoje zdanie, a irytującym zachowaniem potrafią zrazić do siebie całe otoczenie. Te typy pacjentów lubią, kiedy to do nich należy ostatnie słowo, wymagają często dodatkowych badań i wizyt. Jednak są konkretni i potrafią docenić kompetencje i umiejętności lekarza.

Ostatnią kategorię stanowią lisy – grupa wyrachowanych pacjentów, który dokładnie egzekwują wszystko, co im się należy, np. w ramach pakietu zdrowotnego. Przystępują do wszystkich programów lojalnościowych, skrupulatnie zbierają punkty i odbierają za nie nagrody. Ich wadą jest czepialstwo – głośno powiedzą o każdym najmniejszym niedociągnięciu, krytykują wszystko, co nie dzieje się po ich myśli. To formaliści, lubią wyolbrzymiać, niedowartościowani, niekiedy uważają, że lekarz działa na ich niekorzyść, lubią wytaczać procesy i domagać się odszkodowań.

Komentarze

Dodaj komentarz

Komentarze:

Profesjonalista poradzi sobie z każdym typem pacjenta :D Ja polecam lekarzy z TOMMED (www.tommed.waw.pl), są niezwykle cierpliwi, dokładni i widać, że znają się na swojej robocie. Żaden pacjet im nie straszny ;)

dodany przez Mania, 03-09-2015 18:40:48

Oj bidulki. Muszą sobie radzić z pacjentem, bo włazi taki i coś chce. A złożyc sobie samemu kość udową, amputować rękę albo przeszczepić serce, a nie zawracać głowę lekarzowi. Przecież jest w pracy, nie ma czasu na pacjentów.

dodany przez jan Kowalski, 28-11-2015 12:22:47