BLOG DLA LEKARZY

Problematyka związana z odpowiedzialnością za błędy diagnostyczne lekarzy była i prawdopodobnie długo jeszcze będzie przedmiotem rozważań środowiska prawniczego jak i lekarskiego. Dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta – błędy diagnostyczne generują roszczenia kierowane przeciwko lekarzom, a roszczenia formułowane są przez równie szybko rozwijające się tzw. kancelarie odszkodowawcze.

Ciekawy przypadek poruszający problematykę dochodzenia roszczeń przez kancelarie odszkodowawcze stanowiła sprawa z 2003 roku. Z pozoru niegroźny uraz w postaci skręcenia stawu skokowego przez kobietę, pociągnął za sobą dużo poważniejsze skutki. Zdarzenie miało miejsce w kwietniu. Wykonane na szpitalnym oddziale ratunkowym badania (RTG) wykazały, obok wymienionego już urazu, obecność guza. Lekarz ortopeda uznał go za formę niezłośliwą. Lekarz prowadzący pacjentkę stwierdził, że zmiana nie wymaga pilnej interwencji, w związku z czym zalecił wykonanie ponownego badania kontrolnego za rok.

Na skutek pojawiających się napadów bólu pacjentka zdecydowała się na badania już w sierpniu, czyli po 4 miesiącach od zdarzenia. Wykazały one, że zaobserwowany w kwietniu guz stanowił w istocie olbrzymiokomórkowy guz, który doprowadził do szybko postępującej degradacji kości. W przeciągu kolejnego miesiąca pacjentka została poddana zabiegowi chirurgicznemu, w wyniku którego guz usunięto.

W 2012 r. pacjentka wytoczyła przeciwko szpitalowi powództwo cywilne domagając się 100 000 złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Zostało ono jednak oddalone ze względu na podniesiony zarzut przedawnienia. Wspomniany zarzut przedawnienia polega na wskazaniu przez stronę procesu, że upłynął już czas, po którym pozwany może uchylić się od wykonania zobowiązania.

Ciekawe jak mogłaby zakończyć się ta sprawa, w przypadku gdyby nie nastąpiło przedawnienie. Można przypuszczać, iż konieczne byłoby ustalenie braku zgodności działania lekarza z obowiązującymi zasadami. Oznacza to, że kluczowe byłoby pytanie, czy lekarz ortopeda podjął wszelkie uzasadnione działania w celu ustalenia, czy dany guz mógł zagrozić zdrowiu lub życiu pacjentki.

Wydaje się, że ortopeda, nie będący jednocześnie onkologiem, nie będzie mógł w sposób bezbłędny dokonać oceny, czy dana zmiana ma charakter złośliwy czy też nie. W najnowszej literaturze prawniczej wskazuje się jednak, że wobec braku takiej wiedzy konieczne jest podjęcie działań, mających na celu skierowanie pacjenta do lekarza onkologa, w przypadku pojawienia się uzasadnionych wątpliwości. Ponadto wydaje się, że skoro już w kilka miesięcy później diagnoza stwierdzała agresywne niszczenie kości pacjentki, to taka wątpliwość powinna się pojawić. Działania jakie podjął ortopeda w tej sprawie, nie przesądzając jeszcze o jego winie, należałoby więc uznać za niewystarczające.

Poszkodowana domagała się w swoim pozwie zadośćuczynienia, a więc świadczenia stanowiącego rekompensatę za poniesione przez nią cierpienia psychiczne i fizyczne. Przed dokonaniem oceny, czy byłoby ono zasadne, należałoby jednak rozważyć czy faktycznie istniał związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy cierpieniami psychicznymi i fizycznymi, którego doznała pacjentka, a działaniem jakie podjął ortopeda. Wydaje się, że tak, gdyż jak wynika z opisanej sytuacji, powtórne badania pacjentki wynikały z narastającego bólu wywoływanego przez nowotwór, który nie został właściwie zdiagnozowany przez lekarza w trakcie pierwszego badania.

Pomimo dysponowania przez lekarzy coraz lepszym i nowocześniejszym sprzętem oraz coraz większą wiedzą w zakresie pojawiających się chorób, uzasadnione jest twierdzenie, że zdecydowanie bezpieczniejszą praktyką jest wykonanie dodatkowych badań pozwalających wcześniej wykryć potencjalne zagrożenie, niż lekceważenie pojawiających się symptomów, które mogą mieć dramatyczne skutki.

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.