BLOG DLA LEKARZY

Szybki rozwój medycyny przyniósł nie tylko wiele innowacyjnych metod leczenia, ale przyczynił się również do wzrostu świadomości pacjentów odnośnie przysługujących im uprawnień, choć nie osiągnął jeszcze poziomu krajów Europy zachodniej.

Jednym z uprawnień przysługujących pacjentom, które wydawać by się mogło jest wszystkim już dość dobrze znane, jest roszczenie o wypłatę odszkodowania. Odszkodowanie jest jednym ze świadczeń wypłacanych z tytułu czynów niedozwolonych, np. błędnego przeprowadzenia procedury medycznej. Poza odszkodowaniem możliwe jest również dochodzenie wypłaty jako zadośćuczynienie. W tym przypadku podstawę wypłaty stanowi naruszenie dóbr osobistych poszkodowanego, takich jak np. wizerunek, renoma, dobre imię, zdrowie lub też wyrządzenie krzywdy. Podstawę prawną zaś, aby dochodzić wypłaty za  zadośćuczynienie przez osobę poszkodowaną stanowi art. 444 § 1 KC oraz art. 445 § 1 KC. Jak wskazuje treść drugiego ze wskazanych przepisów, sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę jako zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Co należy rozumieć pod pojęciem krzywdy? Zgodnie z w/w artykułami krzywdą będzie trwałe kalectwo poszkodowanego powodujące cierpienie fizyczne oraz ograniczenie ruchów i wykonywanie czynności życia codziennego. Cierpienie fizyczne lub psychiczne. Przykładem krzywdy jest sytuacja, w której konieczna okazuje się amputacja nogi młodej tancerki. Z jednej strony będzie temu towarzyszył fizyczny ból wynikający z faktu samej amputacji, z drugiej zaś dozna ona ogromnych cierpień psychicznych, wynikających z konieczności zakończenia kariery, która mogła być wymarzoną ścieżką zawodową dla takiej osoby. W takim przypadku co do zasady nie ma wątpliwości, że dana osoba doświadczyła cierpień fizycznych i psychicznych.

Zdecydowanie trudniejsze okazuje się dokonanie oceny zasadności, czy przyznać zadośćuczynienie, w przypadku, gdy osoba poszkodowana nie może odczuwać bólu fizycznego lub psychicznego z uwagi na rodzaj doznanego urazu lub etap rozwoju na jakim poszkodowany się znajduje. Sądy stają w takim przypadku przed trudnym rozstrzygnięciem – zastosować przepis „wprost”, a więc odmawiając świadczenia, czy też kierując się zasadami słuszności i w rezultacie przyznać świadczenie.

Jednym z takich problemów zajął się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 marca 2011r. ( sygn. akt I CSK 389/10). W analizowanym przez sądy niższych instancji przypadku pacjentka została przyjęta do szpitala w związku z planowanym porodem. Z powodu opóźniania się porodu, rozpoczęto kilkudniowe wspomaganie akcji porodowej. Podczas porodu odstąpiono od wykonania cesarskiego cięcia, co w opinii lekarza biegłego stanowiło błąd w sztuce lekarskiej. W rezultacie dziecko urodziło się bez oznak życia. W wyniku przeprowadzonej resuscytacji serce noworodka podjęło pracę. Dziecko przeżyło 14 miesięcy, w trakcie których nie było w stanie usłyszeć ani zobaczyć rodziców. Sąd Okręgowy przyznał rodzicom dziecka zadośćuczynienie w wysokości 1 000 000 złotych. Sąd Apelacyjny obniżył jednak wysokość przyznanego zadośćuczynienia do 200 000 złotych, opierając się przy tym na stanowisku, że tak małe dziecko nie miało na tyle rozwiniętej psychiki, aby doznać cierpień psychicznych.

Ostatecznie Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Sądu Okręgowego argumentując, że nawet fakt, iż psychika dziecka nie jest rozwinięta nie oznacza, że nie jest ono w stanie doświadczyć cierpień psychicznych, a tym samym należy się zadośćuczynienie.

Wyrok ten zdecydowanie nie opierał się na literalnej wykładni przepisów kodeksu cywilnego, lecz na przyjętych zasadach słuszności. Mając na uwadze, iż świadomość poszkodowanych osób ulega wzrostowi oraz że na wokandach sądów pojawia się coraz więcej spraw medycznych, można spodziewać się kontynuacji właśnie tej linii orzeczniczej, gdyż spotyka się ona z aprobatą społeczną oraz czyni zadość powszechnie przyjętemu w Polsce poczuciu sprawiedliwości. Może to oznaczać, że także w innych, nawet mniej dramatycznych niż przywołany przypadkach, coraz częściej będzie można spotykać się z wysokimi kwotami zadośćuczynień zasądzonymi przez sąd. Co więcej, może to oznaczać wzrost ryzyka związanego z prowadzeniem działalności leczniczej.

Jednak pomimo wysokiej sumy zasądzonego zadośćuczynienia w omawianej sprawie, należy pamiętać, że średnia wysokość zadośćuczynienia w Polsce, w sposób znaczący odstaje od średniej unijnej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Komentarze:

Pacjentowi zatruto 20 zębów, choć można je było leczyć i pomimo uzyskania zgody na taki zabieg. Po tym zabiegu miał ładniejsze zębny, zgryz niż przed zabiegniem. Biegli orzekli, źe są dwie alternatywne metody leczenia, obie dopuszczalne, tj. tzw. zatrucie i leczenie kanałowe. To była zagwostka.

dodany przez Artur, 17-11-2014 17:07:11